czwartek, 21 listopada 2013

Wtedy II ---- The time II

Sylwia obudziła się następnego dnia bardzo wcześnie. Wszyscy jeszcze spali, więc bez większego trudu wyszła niezauważona z domu. Nawet gdyby ktoś wyjrzał w tym czasie przez okno nic by nie zauważył. W nocy był przymrozek, szyby i wszystko wokół pokrył szron. Dziewczyna szła w ciepłych kozakach sięgających połowy uda i długim aż do samej ziemi płaszczu, przez śniegowe zaspy, z którymi już od miesiąca zmagali się mieszkańcy wioski. Wędrówkę Sylwii można było podzielić na trzy etapy: zaspy śnieżne, gęsty, ciemny las i cel włóczęgi. Takie poranne chodzenie, nawet w najgorszym chłodzie, sprawiało nastolatce frajdę. Uwielbiała pokonywać coraz to nowe przeszkody, które tworzyła Matka Natura. O dziwo dziewczyna nie bała się najbardziej mrocznego labiryntu między drzewami, a pierwszego etapu, czyli mroźnych pułapek. Za każdym razem gdy pokonywała odcinek prowadzący do gąszczu bała się, że spadnie na nią jakiś zabójczy sopel bądź śniegowa płachta spod której nie będzie mogła się wydostać. W lesie, natomiast, czuła się jak w domu. W przeciwieństwie do rodziny, nie widziała w konturach drzew mrocznych Kosiarzy, wysłanników Śmierci, lecz przyjazne driady, które zapraszały ją  do swojego mieszkania. Sylwia miała bujną wyobraźnię i często wydawało jej się, że faktycznie może porozmawiać z leśnymi elfami. Dlatego w lesie przebywała dużo dłużej niż gdziekolwiek indziej. Jednakże było jeszcze inne miejsce, którego dziewczyna nigdy by nie opuściła, gdyby tylko mogła. Mianowicie było to miejsce nad jeziorem o którym nikt oprócz Sylwii nie miał pojęcia. Chodziła tam niemalże codziennie i za każdym razem gdy docierała do celu wędrówki zapierało jej dech w piersi.
                Tak było i tym razem. Lec z wstrzymała oddech dłużej niż zazwyczaj. Bowiem zobaczyła kogoś kto siedział na końcu zrujnowanego pomostu. 

_____________________________

Sylvia woke up the next day very early. Everyone was still asleep, so without much effort went unnoticed at home. Even if someone looked at the time the window would not have noticed. The night was frost, glass and all-around covered hoarfrost. The girl was walking in the warm mid-thigh boots reaching and long reaching the ground coat, the snow drifts, which has struggled for a month villagers. Sylvia's journey can be divided into three stages: deep snow, thick, dark forest and the purpose of vagrants. This morning walk, even in the worst cold, caused a teenage girl fun. She loved it and overcome new obstacles that Mother Nature created. Amazingly girl was not afraid of the dark labyrinth of the most among the trees, and the first stage, ie the cold traps. Every time I overcame episode leading to a thicket afraid to drop her a killer icicles or snow out from under the sheet will not be able to get out. In the forest, however, felt like home. In contrast to the family, not seen in the contours of the trees dark Mowers, messengers of Death, but friendly dryads, which invited her to his apartment. Sylvia had a vivid imagination and often seemed to her that actually can talk to the forest elves. Therefore, in the woods stayed much longer than anywhere else. But there was another place which girl would never have left if she could. Namely, it was a place on the lake that no one apart from Sylvia had no idea. She went there almost every day and every time when the journey reaches the breath catch in his chest.  
              So it was this time. But her breath longer than usual. Because she saw someone who was sitting at the end of the ruined bridge.

niedziela, 17 listopada 2013

Wtedy ----The time

Jeszcze tego samego dnia wieczorem Sylwia obiecała sobie, że dowie się co stało się wtedy. Nie wiedziała jeszcze jak to zrobi, ale była pełna nadziei, że Daniel sam jej to powie. 
***
Dziewczyna miała dziewiętnaście lat i była uważana za najpiękniejszą dziewczynę w okolicy. Nikt nie mógł mieć jakichkolwiek zastrzeżeń do jej pięknych, kruczoczarnych włosów, delikatnej, bladej cery czy wydatnych, czerwonych ust. Ludzie bali się tylko jej oczu. Niektórzy mówili, że to córka szatana -„Niby piękna, ale wzrok ją zdradza”. Sama Sylwia nie widziała w nich nic złego. Lubiła przeglądać się w lustrze i obserwować głęboką zieleń oczu. Czasem gdy dłużej się wpatrywał wydawało jej się, że błękitne, żółte i białe drobinki tańczą i mienią się w tęczówce. Daniel był jedną z dwóch osób, które umiały patrzeć na nią bez najmniejszego skrępowania. Był od niej dwa lata starszy i mieszkał w Starym Domu razem z dziewczyną od trzech lat. Nikt nie wiedział skąd chłopak pochodzi, po prostu pewnego dnia pojawił się we wsi. Przygarnęli go opiekunowi Sylwii –jej matka zostawiła ją gdy dziewczynka miała pół roku. Gdy Daniel zamieszkał razem z nimi był już prawie dorosły. Jednakże potrzebował opieki. Wcześniej zamknął się w sobie i nie chciał z nikim rozmawiać. Otworzył się przed starszą przyrodnią siostrą Sylwii – Emmą. Dziewczyna była w tym samym wieku co on. To była druga osoba, która umiała patrzeć na siostrę bez wstydu. We troje umieli na siebie patrzeć, chociaż Emma nie była taka jak siostra i Daniel. Miała dobry kontakt z ludźmi i normalny wzrok. Pewnego dnia zachorowała. Nie dało się jej wyleczyć, ponieważ była to nieznana choroba psychiczna. Mieszkańcy wsi mówili, że to przez spędzanie czasu z „dziećmi szatana”. Emma umarła w szpitalu akurat wtedy gdy przyszła do niej Sylwia. Była oskarżana o czary i śmierć siostry. Została sama. Nawet Daniel już na nią nie patrzył. Mniej więcej pół roku od pogrzebu Emmy nastąpiło niesamowite uzdrowienie chorej opiekunki (również choroba psychiczna), chociaż nie widziano dla niej szans. Całkowicie wyzdrowiała podczas jednej z rozmów z Sylwią. Chociaż dziewczyna nic nie zrobiła ludzie znów zaczęli z nią rozmawiać. Jednak wtedy było już inaczej. Nie była radosna, ale nadal szaleńczo zakochana w Danielu. Tylko to nie zmieniło się przez sześć miesięcy „izolatki”. W ciągu tego pół roku  zmienił się również wybranek. Ponieważ został jedynym podopiecznym w łasce, opiekunowie rozpieszczali go i faworyzowali. Przez pierwszy miesiąc nie było mu to na rękę, potem zaczął to lubić, a w ostatnim miesiącu przyzwyczaił się tak bardzo, iż sam nie chciał robić nic. 

________________________________
Later that same evening, Sylvia promised herself that learns what happened then. She did not know how to do, but she was hopeful that Daniel himself to tell her.
***
The girl was nineteen years and was considered to be the most beautiful girl in the area. No one could have any objections to her beautiful, raven-black hair, soft, pale skin and fleshy, red lips. People were afraid to just her eyes. Some said that the daughter of the devil - 'Kind of beauty, but her eyes betray.' She had not seen something wrong with that. She liked the view in the mirror and see the deep green eyes. Sometimes the more she watched it seemed to her that the blue, yellow and white particles dance and sparkle in the iris. Daniel was one of two people who were able to look at her without the slightest embarrassment. It was from her two years older and lived in the old house with girlfriend of three years. No one knows where the boy comes just one day appeared in the village. Sylvia took in his guardian-her mother left her when she was six months. When Daniel lived with them was almost an adult. However, the need of care. Previously closed in on itself and did not want to talk to anyone. He opened up in front of an older half-sister, Sylvia - Emma. She was the same age as him. This was the second person who knew how to look at her without shame. The three of us were able to look at her, but Emma was not like sister and Daniel. She had a good rapport with people and normal eyesight. One day he fell ill. It could not be cured, because it was a known mental illness. Villagers said that by spending time with 'the children of Satan'. Emma died in the hospital just when it came to Sylvia.She was accused of witchcraft and her sister death. She was alone. Even Daniel has not look at her. About a half years after the funeral, Emma was amazing healing a sick babysitter (including mental illness), but has not been seen for her chance. Fully recovered during a conversation with Sylvia. Although the girl did not do anything, people again began to talk to her. But then it was different. She was not happy, but still madly in love with Daniel. Only it has not changed for six months 'solitary confinement'. During this half year has also changed wybranek. Since it was the only ward in grace, carers pamper him and favored. For the first month it was him on the arm, then began to like it, and last month got used so much that he did not want to do anything.

Zapowiedź! ---- Preview!

-Mogę wejść? – cichy głos Sylwii sprowadził Daniela na ziemię.
- Tak, – beznamiętnie zgodził się chłopak – ale zamknij drzwi.
Sylwia posłusznie wykonała polecenie i przysiadła na łóżku koło chorego.
-Jak się czujesz? –dziewczyna niepewnie poruszyła temat.
Daniel zlustrował ją wzrokiem. Nie odpowiedział.
- Strasznie tu zimno. Podaj mi jeszcze jeden koc. Proszę.
-Dlaczego nie chcesz powiedzieć co się wtedy stało? – Sylwia spróbowała jeszcze raz dowiedzieć się czegoś co dręczyło wszystkich mieszkańców Starego Domu.
-Podaj mi ten koc jak cię proszę!
-Podam, ale mi odpowiedz.
-Dlaczego zawsze musisz wtrącać się w nie swoje sprawy?!
-To jest również moja sprawa!
-Niby w jaki sposób? –wysyczał Daniel.
Tym razem to Sylwia nie udzieliła odpowiedzi. Dotyczyło ją to, ponieważ jej na nim zależało. Więc może to nie była jej sprawa? Miłość to głupie uczucie. Szczególnie gdy twój wybranek nie chce cię znać. Nigdy nie wyznała mu uczuć, ale jeśli chciał to zauważyłby co ona do niego czuje.
Dziewczyna podała opryszkowi koc i ruszyła w stronę drzwi. „Nawet nie podziękował. Chyba nie jest aż tak chory żeby sam nie mógł wziąć  tej kapy? Zasrany egoista.” Chwyciła za klamkę i jeszcze ostatni raz się odwróciła. Nie patrzył na nią. Poprawiał tysiąc swoich poduszek i kołder. Rzuciła jeszcze jakby od niechcenia: „Nie ma za co” i wyszła.

__________________________________


-Can I come in? - Sylvia's soft voice brought Daniel to the ground.
- Yes, - he agreed blandly boy - but close the door.
Sylvia obediently obeyed and sat on the bed near the patient.
-How are you? -Girl hesitantly moved on.
Daniel scanned her eyes. He did not answer.
- Awfully cold here. Give me another blanket. Please.
-Why do not you tell me what happened? - Sylvia tried again to find out what all the inhabitants of the Old Haunted House.
-Give me the blanket as you please!
-Let me give you, but to me the answer.
-Why do you interfere in my business!
-This is also my business!
-Apparently, how? -Daniel hissed.
This time, Sylvia did not reply. It is concerned, because it depended on it. So maybe it was not the case? Love is a feeling stupid. Especially when your wybranek do not want you to know. I never told him the feelings, but if you wanted to have noticed that she loves him.
The girl gave the boy a blanket and headed for the door. 'Do not even thanked. I do not think is so sick that he could not take the covers? Fucking selfish.' She grabbed the door handle and even the last time you turned around. He was not looking at her. Improved a thousand of their pillows and blankets. She even casually: 'Not at all' and left.

__________________________________
Jeśli chcecie poznać historię wydarzeń z wtedy razem z Sylwią piszcie komentarze! Udostępniajcie! Opowiadajcie znajomym!

                                                __________________________________
If you want to know the history of the events of the time together with Sylwia write comments! Sharing! Declare your friends!