piątek, 31 stycznia 2014

Wtedy IV ---- The time IV

Dziewczyna nigdy wcześniej nie spotkała tak obojętnej twarzy. Mężczyzna miał gęste, ciemnobrązowe włosy kaskadami spadające z ramion i kończące się w połowie pleców. Jego czoło przecięte było szeroką blizną. Tuż pod nią krzaczaste brwi osłaniały oczy. Miał długi nos i wąskie, zaciśnięte usta. Według Sylwii był całkiem przystojny, ale jego oczy…  „Ludzie w moich oczach widzieli zło? To co by było gdyby zobaczyli jego!” Puste, szaroniebieskie oczy, małe źrenice i zimne spojrzenie. „Albo chce mnie zabić albo ćpał.” Obstawiała raczej to drugie, ale kto wie? Niezręczna cisza panowała już jakiś czas. „Ktoś musi być pierwszy” i z tą myślą wyciągnęła rękę.
-Sylwia.
-Nie pytałem…- nieznajomy wydawał się być zaskoczony gestem dziewczyny.
-A ty jesteś…
-Nie twoja sprawa.
-A więc co pana tu sprowadza, panie Nietwoja Sprawa? – Sylwia próbowała obrócić nie przyjemną odpowiedź w żart.
Nie odpowiedział. Ruszył w stronę lasu. A dziewczyna za nim.
-Byłeś tu już kiedyś? Bo szczerze powiedziawszy widzę cię tu pierwszy raz. Gdzie mieszkasz? Szukasz kogoś? Zawsze jesteś taki ponury?
-A czy ty zawsze jesteś taka natarczywa?!
-Nie. Tylko wtedy kiedy BARDZO chcę kogoś zdenerwować.
Zatrzymał się. Ona też. Popatrzyli na siebie nawzajem – ona z uśmiechem, on ze złością.
_____________________________

The girl had never met such a neutral face. The man had a thick, dark brown hair cascades falling from the shoulders and ending in the middle of the back. His forehead was cut wide scar. Just beneath bushy eyebrows shielded the eyes. He had a long nose and thin, pursed lips. According to Sylvia was quite handsome, but his eyes ... "People in my eyes have seen evil? This is what would happen if they saw it! "Empty, gray-blue eyes, small pupils and a cold stare. "Or trying to kill me or do drugs." Betted on the latter, but who knows? An awkward silence prevailed for some time. "Someone has to be first" and with that in mind, held out her hand.
-Sylvia. 
-I did not ask ... - stranger seemed to be surprised gesture girl. 
-And you are ... 
-None of your business. 
-So, what brings you here, Mr. Noneofyour Business? - Sylvia tried to turn not a pleasant answer a joke. 
He did not answer. He walked into the woods. A girl behind him. 
-Have you been here before? Because frankly I see you here for the first time. Where do you live? Looking for someone? You're always so glum? 
-And if you are always so insistent? 
-No. Only when I want someone VERY upset. 
He stopped. She, too. They looked at each other - she with a smile, he angrily.

sobota, 4 stycznia 2014

Wtedy III ---- The time III

Sylwia nie ruszała się dłuższą chwilę. Nie wiedziała czy ma podejść, czy uciec. Zastanawiało ją jednak kto tam siedzi. I chociaż zdrowy rozsądek nakazywał zawrócić – została.
Zaczęła się zastanawiać – zawołać czy podejść? W jednym i drugim wypadku może spłoszyć obcego. Jednakże gdyby ten człowiek nie był płochliwy tylko odważny, a może nawet groźny, mógłby ją zaatakować. Sylwia, niepewna czy podjęła dobrą decyzję, zawołała w stronę nieznajomego. Nie zareagował. Dziewczyna zaczęła zastanawiać się czy w ogóle usłyszał. Ponowiła próbę zwrócenia na siebie uwagi. Tym razem krzyk był dużo głośniejszy i jeszcze przez jakiś czas rozbrzmiewało echo. Znowu nic, jak gdyby obcy nie był człowiekiem tylko posągiem. Taka myśl przebiegła przez główkę Sylwii. Z początku głupi pomysł z czasem wydał się całkiem prawdopodobny, aż w końcu zachęcił ją, by podeszłą do skraju pomostu. Była o krok od nieznajomego, gdy ten raptownie uniósł rękę w geście nakazującym zatrzymanie się. Sylwia stłumiła okrzyk zdziwienia. „Więc jednak on żyje!” Już zaczęła rozmyślania na temat tego czy ten człowiek mógł jej nie usłyszeć, gdy nieznajomy wstał.
                                                 _____________________________
Sylvia did not move for a long moment. She did not know whether to approach or escape. However, it wondered who is sitting there. And even though common sense dictated turn - was. She began to wonder - call or approach? In either case, could frighten foreign. However, if this man was not only brave timid, perhaps even dangerous, he might attack her. Sylvia, unsure if taken the right decision, she called toward the stranger. He did not react. The girl began to wonder whether he heard. Renewed attempt to draw attention to themselves. This time the cry was much louder and for some time yet resound an echo. Again, nothing, as if the stranger was a man just a statue. Such a thought passed through the head Sylvia. From the beginning of the silly idea of ​​time seemed quite likely, until finally encouraged her to walked over to the edge of the deck. She was on the verge of a stranger when he suddenly raised his hand in a gesture commanding stop. Sylvia stifled a cry of surprise. "So there he is alive!" Already started thinking about whether this man could not hear her, the stranger stood.